Koniec zombiezmu stosowanego :)

Kochani, bardzo długo się nie odzywałam na blogu i zapewne niektórzy z Was zaczęli wątpić czy jeszcze kiedyś umieszczę jakiś wpis. Wróciłam jednak i zamierzam bardziej regularnie prowadzić tego bloga.

Po wypaleniu spowodowanym zbyt intensywną pracą nad doktoratem, przyplątała mi się choroba, z której dopiero w listopadzie zaczęłam wychodzić na prostą. Zarówno wspomniane wypalenie, jak i choroba spowodowały, że czułam wielką niemożność w kwestii pisania czegokolwiek. Nie mogłam nawet pracować nad szczegółami mojego doktoratu, pomimo szansy na jego publikację. Na samą myśl, że znowu musiałabym zagłębić się w gąszcz zagadnień, którymi zajmowałam się podczas studiów, czułam odruch wymiotny. Niedługo minie rok od mojej obrony i dopiero teraz powoli zaczynam dopuszczać myśl, że mogę popracować nad moją książką naukową.

Na szczęście w kwestii pisania fantastyki, niemożność odpuściła wcześniej. W ramach przełamania trudności w pisaniu spłodziłam pewne opowiadanie konkursowe, które w efekcie okazało się opowiadaniem w klimacie 12 Małp. Ten tekst miał być dla mnie tekstem w dużej mierze terapeutycznym – musiałam wyrzucić z siebie to, co mnie zatruwało od środka i co sprawiało, że ten świat wydawał mi się trudny do zaakceptowania (nadal taki jest).

Miałam plan, że na jesieni skończę drugą część Serca kamienia, ale nic z tego nie wyszło. Książka jest zaledwie zaczęta. Jednak nic na siłę – musi przyjść na nią właściwy czas. I przyjdzie. Myślę nawet, że już niedługo.

Obecnie kończę opowiadanie, które sprawia mi wiele radości, a które może być pierwszym z cyklu. Jeszcze nie wiem, co z nim zrobię, gdy będzie gotowe, ale tym będę się martwić później ;-)

Sami widzicie, że w końcu wróciłam do żywych. Patrząc w lustro nareszcie poznaję samą siebie, a nie jakieś zombie, które tylko mnie udaje ;-) Widząc, z jaką radością znów zabrałam się do pracy i jak szybko mi to idzie, zaczęłam żywić nadzieję, że przyszły, 2016 rok, może być dla mnie intensywnym (z perspektywy pisarskiej) rokiem.

Wam, drodzy Czytelnicy, życzę wspaniałych, magicznych świąt Bożego Narodzenia, podczas których być może częściej sięgniecie po książkę, niż po pilot do telewizora czy myszkę komputerową ;-) Życzę Wam także Nowego Roku, który da Wam siłę i energię do realizacji Waszych planów.

fmkartka

Wesołych Świąt!

Nominacje do nagrody

Moi drodzy czytelnicy, ruszyły nominacje do nagrody im. Janusza A. Zajdla przyznawanej co roku przez tzw. Fandom Polski (za Wikipedią: Fandom – określenie społeczności fanów, zwykle używane w odniesieniu do fanów fantastyki, ale nie tylko…). Nagroda przyznawana jest w dwóch kategoriach: opowiadanie i powieść.  Utwory do nagrody nominują czytelnicy. Pięć z nich w każdej z kategorii (z największą liczbą głosów) nominowanych jest przez specjalną komisję, a główne głosowanie odbywa się podczas Polconu (głównego konwentu fantastycznego). Dla zainteresowanych szczegółami tutaj znajduje się regulamin nagrody.

W tym roku Serce kamienia (przynajmniej w teorii) ma szansę na nominację w kategorii powieść. Toteż będę wam wdzięczna, jeżeli uznacie moją książkę za na tyle dobrą, by wysłać maila z nominacją do Zajdla 2014. Tutaj znajdziecie szczegóły, jak nominować.

Przyznam Wam się do czegoś – być może to trochę narcystyczne, ale bardzo lubię rozmawiać z ludźmi, którzy czytali moją książkę :) Uwielbiam słuchać o emocjach, jakie budzą moi bohaterowie, o oczarowaniu magicznym światem Celtów, a przede wszystkim jestem zachwycona jak łatwo czytelniczki i czytelnicy deszyfrują wkomponowane w tekst idee i poglądy. Kłóci się to ewidentnie z oświadczeniami niektórych wydawnictw, że Serce kamienia jest za trudne, jak na książkę z nurtu fantasy. Kiedyś z racji któregoś z opublikowanych opowiadań, ktoś napisał mi, żebym miała wiarę w inteligencję czytelników. Przemyślałam sprawę i przyznałam mu rację, a teraz dzięki rozmowom z ludźmi, którzy przeczytali i zrozumieli Serce kamienia, wiem, że to była jedyna słuszna droga :)

Kochani, bardzo Wam dziękuję za przesyłane mi pozytywne emocje, dzięki którym wiem, że warto :)

Pozdrawiam!

 

Powrót do normalnego życia…

Przepraszam, kochani, że tyle się nie odzywałam, ale po obronie powoli zaczynał mnie puszczać stres, zrobiłam się mięciutka, jak wata cukrowa i ciężko było mi się zabrać do czegokolwiek, zwłaszcza związanego z pisaniem. Ten dziwny stan powoli zaczyna ustępować i już bez niechęci patrzę na moje przybory pisarskie :) Mam nadzieję, że ceremonia wręczenia dyplomów pozwoli mi już całkowicie zamknąć pewien etap w życiu (taki swoisty rytuał przejścia), który wykluczał pisanie niezwiązane z nauką. Pisanie naukowe bardzo różni się od pisania beletrystki i trudno jest wrócić do wolnego puszczania wodzy fantazji, gdy jeszcze chwile wcześniej trzeba było niemal wszystko dokładnie dokumentować przypisami i odwołaniami do literatury fachowej. Niemniej, cieszę się, że to już za mną :)

Doktor M. :)
Doktor M. :)

Pozdrawiam serdecznie i proszę o trochę cierpliwości :)

Nowa książka?

Wybaczcie, że zawiesiłam się z wpisami na tak długo, ale pochłonęły mnie całkowicie przygotowania do obrony doktorskiej. Obrona odbyła się 4 dni temu i teoretycznie jestem już doktorem nauk humanistycznych (teoretycznie, bo Rada Wydziału musi to jeszcze oficjalnie zatwierdzić). Obiecywałam sobie, że gdy tylko wrócę po obronie do domu, zabiorę się za pisanie nowego opowiadania, ale okazało się, że plany to jedno, a rzeczywistość to drugie. Tym razem jednak, to rzeczywistość okazała się bardziej pozytywna od planów :) – dostałam propozycję wydania mojej pracy doktorskiej, jeżeli wyrobię się z dopracowaniem jej do końca stycznia. Super! W teorii może wyjść już w grudniu. Oznacza to, że czeka mnie teraz wzmożona praca nad przerabianiem doktoratu na książkę naukową.

Kochani, wynika z tego, że jest szansa na moją nową książkę w tym roku, chociaż nie będzie to fantastyka. Przynajmniej na razie. Mam nadzieję wyrobić się z pisaniem drugiej części Serca kamienia do jesieni, a potem powalczyć o jej wydanie :) Trzymajcie kciuki, żeby mi się udało!

Autorka od kilku godzin już jako Doktor :)
Autorka od kilku godzin już jako Doktor :)

Pozdrawiam!

Święta 2014

Ten rok, to był dla mnie niesamowicie pracowity rok – wydanie książki i jej promocja, pisanie doktoratu i egzaminy doktorskie, a oprócz tego całe mnóstwo większych lub mniejszych rzeczy. Mam nadzieję, że kolejny rok będzie nieco spokojniejszy, bo w innym przypadku mogę nie podołać wyzwaniom ;-)

Kochani, życzę Wam wesołych świąt Bożego Narodzenia, a w nadchodzącym Nowym Roku samych dobrych rzeczy :) Mam nadzieję, że nadal będziecie tu do mnie zaglądać, a ja będę dla Was miała nowe historie, które pozwolą Wam przeżyć niesamowite przygody :)

xwing

Pozdrawiam!

Wsparcie

Część z Was wie, a reszta być może się domyśla, że jestem niepoprawnym zwierzolubem. I nie ograniczam się tu do gatunku, ale lubię wszystko, jak leci ;-) W domu mam dwa koty (w tym jednego malutkiego dopiero od dwóch dni) plus dwa koty mentalne (ja i Szanowny Małżonek mamy kota na punkcie kotów ;-) ), natomiast wirtualnie opiekujemy się dwoma konikami z Fundacji Tara. Oprócz tego stosunkowo regularnie wspieramy finansowo różne organizacje pro-zwierzęce. Tym razem postanowiłam wesprzeć dwie aukcje, przeznaczając na nie Serce kamienia ze specjalnymi dedykacjami. Dochód z jednej aukcji poszedł na koty (wylicytowano 50 zł, ale darczyńca przelał na konto 100 zł – chwała ci, Dziku :) ), a z drugiej na Tarę (wylicytowano 300 zł). Cieszę się, że chociaż w tak niewielkim stopniu mogłam wspomóc te organizacje, które jak chyba wszystkie pro-zwierzęce organizacje w Polsce, borykają się z olbrzymimi problemami finansowymi.

Kochani, idzie zima, a to szczególnie trudny okres dla zwierząt i opiekujących się nimi ludzi. Jeżeli możecie wesprzyjcie organizacje pomagające zwierzętom, bo tylko na Waszą pomoc mogą liczyć. Tylko dzięki Wam przetrwają, a zwierzęta znajdujące się pod ich opieką przeżyją. Dla wielu liczy się każda przysłowiowa złotówka.

18. Targi Książki w Krakowie

Jak wiecie, mój pobyt w Polsce był intensywny, toteż na egzaminie z filozofii i na spotkaniu autorskim się nie skończyło. W sobotę 25. października wybrałam się na Targi Książki w Krakowie i to pierwszy raz w formie zaproszonego gościa, a nie wyłącznie jako konsument literatury :) Chociaż od konsumowania literatury też się nie ustrzegłam ;-) – śliczna makowa torebka, którą dostałam od siostry przeszła chrzest bojowy, bo wypchana została do granic możliwości zakupionymi książkami, i wytrzymała :)

(Tutaj wiedziona prywatą, a jednocześnie dumą z własnej siostry wstawiam link do jej bloga o torebkach Haftowane torebki).

Przyznam się, że nie oczekiwałam jakichś specjalnych przywilejów z racji bycia gościem na targach, ale okazało się, że jakieś plusy tego są (poza spotkaniem z czytelnikami, oczywiście) ;-) Ucieszyło mnie chociażby to, że jako gość nie musiałam nadaremno szukać wolnego miejsca parkingowego przed pawilonami EXPO, bo miejsce już na mnie czekało. Ot, mała rzecz, a cieszy :) Gdy wysiadłam z samochodu w oczy rzucił mi się długaśny potrójny ogonek czekających do kasy wejściowej. Rany, pomyślałam, no to sobie poczekam. Zaraz jednak przyszła refleksja, że chyba dla pisarzy powinno być osobne wejście. Postanowiłam sprawdzić i okazało się, że rzeczywiście dla autorów jest osobne wejście, gdzie z miejsca otrzymałam identyfikator. Nieświadoma niczego potuptałam na tych moich wysokich obcasach (jedyna okazja, żeby je ubrać ;-) ) poszukać stoiska i poinformować przedstawicieli Wydawnictwa, że już jestem. Potem wybrałam się na obchód Targów, co z jednej strony było złym, a z drugiej strony dobrym pomysłem – złym, bo po kilku chwilach wielkość i gęstość tłumu przelewającego się alejkami pomiędzy stoiskami przyprawiła mnie o chwilowy atak przerażenia (już zapomniałam, że w jednym miejscu może być tyle ludzi na raz – ech, błogosławiona Norwegia…), a dobry, bo zakupiłam kilka książek i spotkałam starych znajomych :)

Moje Wydawnictwo miało całkiem przyjemne i spore stoisko. Co prawda krzesełka i stolik, przy którym podpisywało się książki był nieco niski, ale daliśmy radę :) Pół godziny, jakie przeznaczone było dla mnie na podpisywanie książek, minęło błyskawicznie dzięki wspaniałym ludziom, którzy mnie odwiedzili. Uwielbiam spotykać moich czytelników, którzy zazwyczaj okazują się niezwykle sympatycznymi ludźmi dającymi mi mnóstwo pozytywnej energii :) Dziękuję Wam, że przyszliście. Jak się okazało, części nie udało się dotrzeć na Targi na czas, głównie ze względu na utrudnienia w dojeździe. Następnym razem, kochani! :)

Umieszczam tutaj tylko dwa zdjęcia z Targów, ponieważ tym razem nie wspierał mnie żaden własny fotograf i te zdjęcia, które mam zostały wykonane przez przedstawicieli Wydawnictwa. Moi kochani czytelnicy również fotografowali się ze mną, ale nie wiem czy kiedykolwiek w życiu zobaczę te fotki na własne oczy ;-) Kochani, kto z Was je ma, niech podzieli się ze mną :)

Targi Książki - fotka z B. Fot. Novae Res
Targi Książki – fotka z B. Fot. Novae Res
Targi Książki - fotka z Łukaszem Malinowskim, autorem Skalda. Fot. Novae res.
Targi Książki – fotka z Łukaszem Malinowskim, autorem „Skalda”. Fot. Novae Res.

Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu!

Fotki

Tu jeszcze kilka fotek ze spotkania autorskiego, które mam dzięki uprzejmości kolegi :)

Ta twarz z okładki chyba będzie mi się śniła po nocach jeszcze przez następne kilka lat ;-)
Ta twarz z okładki chyba będzie mi się śniła po nocach jeszcze przez następne kilka lat ;-) Fot. Mirek Chudy
Jej, ci ludzie to do mnie? I pewne chcą usłyszeć coś inteligentnego? Carramba! ;-) Fot. Mirek Chudy
Jej, ci ludzie to do mnie? I pewne chcą usłyszeć coś inteligentnego? Carramba! ;-) Fot. Mirek Chudy
Niestety, mam to od dzieciństwa - gdy się uśmiecham wyglądam jak połączenia strzygi z Chińczykiem - wielkie zębiska i kreski zamiast oczu... ;-) Fot. Mirek Chudy
Niestety, mam to od dzieciństwa – gdy się uśmiecham wyglądam jak połączenia strzygi z Chińczykiem – wielkie zębiska i kreski zamiast oczu… ;-) Fot. Mirek Chudy
Sprawdzian z dykcji ;-) Fot. Mirek Chudy
Sprawdzian z dykcji ;-) Fot. Mirek Chudy
Człowiek to się musi namęczyć umysłowo, żeby te dedykacje miały ręce i nogi ;-D
Człowiek to się musi namęczyć umysłowo, żeby te dedykacje miały ręce i nogi ;-D Fot. Mirek Chudy

Pozdrawiam!